Kenijski parlament w poniedziałek otwiera przesłuchania w sprawie decyzji rządu o sprzedaży części udziałów w Safaricom, największej i najbardziej dochodowej firmie w kraju, w transakcji, która wywołała niepokój na rynkach finansowych i w społeczeństwie obywatelskim.
Dwa komisje parlamentarne spędzą dziewięć dni w hrabstwie Kiambu, rozmawiając z ponad 40 organizacjami, podczas gdy analizują sprzedaż udziałów Safaricom, zaledwie kilka tygodni po jej ogłoszeniu. Dochodzenie będzie prowadzone przez Komisję Departamentalną ds. Finansów i Planowania Narodowego wraz z Komisją Specjalną ds. Długu Publicznego i Prywatyzacji.
Stawką jest umowa rządu na sprzedaż 15% Safaricom południowoafrykańskiej firmie Vodacom za 204 miliardy KES (1,5 miliarda dolarów) oraz osobny zakup przez Vodacom 5% od Vodafone za 68 miliardów KES (527,3 miliona dolarów). Jeśli zostanie sfinalizowana, transakcja zwiększy udział Vodacom do 55%, pozostawiając rządowi 20%, a inwestorom publicznym 25%.
Dochodzenie daje parlamentowi szansę na zbadanie transakcji, która na stałe przeniesie kontrolę nad najcenniejszą firmą Kenii i może wpłynąć na trwającą prywatyzację przedsiębiorstw państwowych.
Ministerstwo Skarbu Narodowego twierdzi, że transakcja pozyska łącznie 244,5 miliarda KES (1,8 miliarda dolarów), w tym 40,2 miliarda KES (311,6 miliona dolarów) zapłacone za przyszłe prawa do dywidendy, i jest częścią dążenia prezydenta Williama Ruto do pozyskania pieniędzy na infrastrukturę bez zwiększania podatków lub powiększania obciążenia długiem Kenii. Sekretarz gabinetu Ministerstwa Skarbu John Mbadi opisał sprzedaż jako "uwolnienie kapitału" w czasie, gdy finanse publiczne są pod presją.
"Te pieniądze nie będą finansować wsparcia naszego deficytu budżetowego. Inwestujemy je w Narodowy Fundusz Infrastrukturalny w komercyjnie opłacalną infrastrukturę inwestycji publicznych", powiedział Mbadi w grudniu. "Uważamy, że jest to przekształcenie w aktywo o wyższej wartości".
W poniedziałek posłowie wysłuchają samego Safaricom, konkurencyjnych operatorów Airtel Kenya, Telkom Kenya i Jamii Telecommunications, a także Stowarzyszenia Dealerów Safaricom.
Po nich wystąpią doradcy transakcyjni i firmy profesjonalne, w tym Deloitte, PwC, KPMG, EY, Bowmans, Andersen i Anjarwalla &. Oczekuje się, że grupy zajmujące się prawami człowieka i zarządzaniem, takie jak Amnesty International Kenya, Kenijska Komisja Praw Człowieka i Transparency International Kenya, zakwestionują proces i zabezpieczenia wokół transakcji dotyczącej tego, co wielu postrzega jako strategiczny aktywo narodowe.
Grupy pracownicze, w tym Centralna Organizacja Związków Zawodowych, oraz organizacje interesu publicznego, takie jak Kituo cha Sheria i Instytut Odpowiedzialności Społecznej, również złożą zeznania.
Uczestnicy rynku i ekonomiści, w tym Stowarzyszenie Maklerów Giełdowych Kenii i Instytut Spraw Gospodarczych, mają argumentować, że cena nie odzwierciedla w pełni przyszłego wzrostu Safaricom, szczególnie w Etiopii i w płatnościach mobilnych. M-Pesa, dział płatności Safaricom, pozostaje motorem zysków firmy, z przychodami rosnącymi o 14% w 2025 roku.


