LOS ANGELES, 5 lipca — Anglia zmierzy się dziś z Meksykiem w hitowym meczu Mistrzostw Świata na Estadio Azteca, podczas gdy Erling Haaland i Norwegia będą próbowały zaskoczyć Brazylię, w gdy walka o ćwierćfinałowe awanse nabiera rumieńców.
Dzień po tym, jak Francja i Maroko zapewniły sobie awans do ćwierćfinału turnieju, dwa kolejne miejsca są do zdobycia w meczach 1/8 finału w Meksyku i New Jersey.
Spotkanie Anglii z Meksykiem było jednym z najbardziej wyczekiwanych meczów turnieju, a Trzy Lwy powracają na Aztecę 40 lat po ich ikonicznym meczu z Argentyną, znanym jako „Ręka Boga”, podczas Mistrzostw Świata w 1986 roku.
Drużyna Thomasa Tuchela weszła do 1/8 finału z trudem, potrzebując późnego dubletu od kapitana Harry'ego Kane'a, aby zapewnić sobie zwycięstwo 2:1 nad Demokratyczną Republiką Konga i awansować do niedzielnego meczu.
Anglia przystępowała do Mistrzostw Świata z marzeniami o zakończeniu 60-letniego oczekiwania kraju na wielki tytuł.
Jednak Anglicy jak dotąd nie sprostali pokładanym w nich nadziejom, męcząc się w fazie grupowej, by ostatecznie z trudem pokonać DR Konga.
Anglia będzie musiała również pokonać wyzwanie związane z wysokością, ponieważ Azteca znajduje się na wysokości około 2240 metrów (7350 stóp) nad poziomem morza.
„Wysokość będzie oczywiście dużym utrudnieniem, ponieważ nie możemy fizycznie dostosować się do niej w cztery dni. To po prostu niemożliwe” – powiedział menedżer Anglii, Tuchel, przed wyjazdem drużyny do Meksyku.
Po odwiedzeniu Azteki w sobotę, Tuchel powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej: „To po prostu chwytuje cię od razu, gdy tylko tu wejdziesz i zobaczysz to podekscytowanie i emocje.
„Od razu poczułem, że jutro będzie to prawdziwy mecz Mistrzostw Świata.
„Wiedzieliśmy o tym wcześniej. Jesteśmy w ikonicznym miejscu, na ikonicznym stadionie” – dodał Tuchel.
Tuchel zmaga się również z problemem, jak uszczelnić nieszczelną obronę Anglii, która wydawała się podatna na szybkość, szczególnie na problematycznej prawej flance.
Meksyk, w przeciwieństwie do nich, jest w znakomitej formie. El Tri wygrali wszystkie cztery mecze u siebie, nie tracąc ani jednej bramki.
Zwycięstwo 2:0 nad Ekwadorem zapewniło im pierwsze pucharowe zwycięstwo na Mistrzostwach Świata od 40 lat, a kolejna historia kreśli się przed nimi, jeśli Anglia zostanie wyeliminowana przed pełną oczekiwań własną publicznością.
’11 vs 11’
Trener Meksyku, Javier Aguirre, w sobotę zakwestionował, czy wysokość będzie czynnikiem decydującym, podkreślając, że mecz sprowadzi się do walki „11 na 11”.
67-latek powiedział dziennikarzom, że jego drużyna będzie musiała rozegrać „prawie idealny mecz”, aby pokonać Anglię, która zajmuje czwarte miejsce w rankingu FIFA, podczas gdy Meksyk jest dziesiąty.
„Mają kluczowych graczy, którzy grają zarówno w kraju, jak i za granicą” – powiedział. „Są dość silni pod względem fizycznym i to świetni zawodnicy.”
Dzisiejszy mecz ma się rozpocząć o 18:00 czasu lokalnego (2:00 czasu polskiego).
FIFA w piątek podobno rozważała przesunięcie godziny rozpoczęcia na wcześniejszą, aby uniknąć burz zapowiadanych na czas kickoffu, zanim potwierdzono, że mecz odbędzie się o zaplanowanej porze.
Zwycięzca z niedzieli zmierzy się w ćwierćfinale w Miami z Norwegią lub Brazylią, które grają ze sobą na MetLife Stadium w East Rutherford w New Jersey.
Trener Brazylii, Carlo Ancelotti, sprawiał w sobotę wrażenie spokojnego, omawiając, jak jego drużyna planuje poradzić sobie z będącym w świetnej formie napastnikiem Norwegii i zawodnikiem Manchesteru City, Haalandem, który strzelił pięć bramek w trzech dotychczasowych występach w turnieju.
Haaland stanie do walki ze znanym sobie przeciwnikiem, Gabrielem Magalhaesem, który gra w Arsenalu, rywalu City z Premier League.
Inny środkowy obrońca Brazylii, Marquinhos, również mierzył się z Haalandem podczas gry w Paris Saint-Germain.
„Wszyscy wiedzą, jak on gra” – powiedział Ancelotti o Haalandzie. „Nie mam nic do wyjaśniania moim obrońcom, jak przeciwko niemu grać. Oczywiście grali przeciwko niemu kilka razy.”
Tymczasem trener Norwegii, Stale Solbakken, wezwał swoją drużynę do skupienia się na przeciwnikach, a nie na randze wydarzenia, gdy stają przeciwko pięciokrotnym mistrzom świata.
„Musimy upewnić się, że nie gramy pod wpływem rangi wydarzenia, ale po prostu gramy mecz” – powiedział Solbakken w sobotę.
„Oczywiście Brazylia jest faworytem, ale powiedziałem też, że nie uważam ich za tak wielkich faworytów, jakimi może byli kilka lat temu, czy dwa, trzy, cztery lata temu” — AFP

