Polska weszła w erę post-MiCA Unii Europejskiej w nietypowej sytuacji: jej firmy kryptowalutowe podlegają już nowemu unijnemu systemowi regulacyjnemu, ale nadal nie mogą uzyskać wymaganej licencji od własnego krajowego regulatora.
Impas wynika z wielokrotnej odmowy podpisania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wdrażającej unijne rozporządzenie Markets in Crypto-Assets (MiCA) do polskiego prawa. Jego ostatnie weto pozbawiło Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) podstawy prawnej do rozpatrywania wniosków od dostawców usług w zakresie kryptoaktywów, mimo że unijny okres przejściowy dobiegł końca.
Ta luka legislacyjna sprawia, że Polska jest jedynym państwem członkowskim UE pozbawionym działającego krajowego systemu licencjonowania w ramach MiCA. Choć samo MiCA obowiązuje bezpośrednio w całej Unii Europejskiej, każde państwo musi wyznaczyć krajowy organ odpowiedzialny za nadzór nad firmami i wydawanie licencji. Polska nie ukończyła jeszcze tego ostatniego kroku.
Dla wielu polskich firm kryptowalutowych problem nie dotyczy już przyszłych regulacji, lecz dostępu do rynku. Na mocy MiCA firmy potrzebują zezwolenia od unijnego regulatora, aby nadal świadczyć regulowane usługi kryptowalutowe w całej UE. Spółki zarejestrowane w Polsce nie mogą obecnie uzyskać takiego zezwolenia w kraju, ponieważ krajowy proces licencjonowania nie istnieje w sensie prawnym – problem ten nabrał pilności, gdy Binance zawiesił usługi po upływie terminu MiCA, a inne firmy dostosowują swoją europejską działalność do nowych przepisów.
Szacunki branżowe wskazują, że w Polsce działa około 2 000 zarejestrowanych dostawców usług w zakresie aktywów wirtualnych. Choć niektóre większe firmy uzyskały już licencje w innych europejskich jurysdykcjach, większość mniejszych podmiotów tego nie zrobiła.
Praktyczne konsekwencje obejmują:
Obecowy pat odzwierciedla szerszą różnicę zdań co do sposobu regulowania aktywów cyfrowych w Polsce, a nie sprzeciw wobec samej regulacji kryptowalut. Prezydent Nawrocki oświadczył, że popiera ochronę konsumentów i nadzór rynkowy, ale twierdzi, że ustawa przyznaje regulatorom nadmierne uprawnienia. Wśród jego zastrzeżeń znalazły się przepisy umożliwiające organom blokowanie stron internetowych firm, zamrażanie aktywów w trakcie dochodzeń oraz wprowadzanie uprawnień nadzorczych, które – jego zdaniem – wykraczają poza minimalne wymogi MiCA.
Rząd argumentował, że wdrożenie MiCA bez dalszej zwłoki jest konieczne, aby dostosować Polskę do reszty Unii Europejskiej i zapewnić pewność prawną rynkowi. Ponieważ żadna ze stron nie ustępuje, spór przerodził się z debaty regulacyjnej w legislacyjny pat.
Brak krajowego systemu licencjonowania nie uniemożliwia polskim firmom bezterminowego działania, ale zmienia miejsce, w którym muszą ubiegać się o zatwierdzenie regulacyjne. Ponieważ licencje MiCA są paszportowalne w całym Europejskim Obszarze Gospodarczym, firmy mogą zarejestrować się w innym państwie członkowskim, uzyskać tam zezwolenie i nadal obsługiwać klientów w całej UE.
Ta elastyczność zmniejsza bezpośrednie ryzyko zakłóceń rynkowych, ale rodzi długoterminowe obawy dla polskiego sektora aktywów cyfrowych. Firmy, które przeniosą licencjonowanie, pracowników lub siedziby za granicę, mogą nie mieć powodów do powrotu po ewentualnym wprowadzeniu krajowych ram prawnych. Dla startupów dodatkowe koszty prawne, administracyjne i compliance mogą okazać się szczególnie trudne do udźwignięcia, potencjalnie przyspieszając konsolidację na polskim rynku kryptowalut.
Weto nie kończy procesu wdrażania MiCA w Polsce, ale opóźnia go w czasie, gdy inne jurysdykcje UE rozpoczęły już licencjonowanie dostawców usług kryptowalutowych, a termin uzyskania licencji MiCA wywiera coraz większą presję na firmy, by zabezpieczyły zezwolenia. Parlament może podjąć próbę nowelizacji ustawy lub opracowania jej nowej wersji, która uzyska akceptację prezydenta. Do tego czasu KNF nie może rozpocząć przyjmowania wniosków, a polskie firmy pozostają uzależnione od regulatorów w innych krajach europejskich, jeśli chcą uzyskać dostęp do jednolitego unijnego rynku kryptowalut.
Im dłużej trwa legislacyjny pat, tym większe prawdopodobieństwo, że polski biznes licencjonowania kryptowalut, aktywność inwestycyjna i wiedza regulacyjna przeniosą się w inne miejsca w Europie, zamiast rozwijać się w kraju.

