Według jednego z najbardziej znających go biografów, współpracownicy prezydenta Donalda Trumpa wiedzą, że jest on szalony, ale boją się to powiedzieć.
W jednym z odcinków swojego podcastu Inside Trump's Head biograf Trumpa, Michael Wolff, przeanalizował doniesienia, że w środę prezydent wdał się w kłótnię z umiarkowanym republikańskim ustawodawcą, senatorem Billem Cassidym z Luizjany.
„Po tym wrogim spotkaniu, będącym rzadką i bezpośrednią naganą skierowaną przez republikańskiego ustawodawcę pod adresem prezydenta, Cassidy wyjaśnił dziennikarzom, że 80-letni prezydent nazwał go »szaleńcem« i używał »języka, który można by usłyszeć na szkolnym... boisku«" – donosiła w czwartek The Daily Beast. „Wstałem i powiedziałem: »Nie poinformowałeś Amerykanów, co się dzieje. Miało to trwać cztery tygodnie, trwa już cztery miesiące. Nasze pierwotne cele nie zostały osiągnięte i chcę wiedzieć, co się dzieje.«"
Jednak Cassidy poczuł się później zmuszony do zmiany stanowiska tego samego dnia, po konfrontacji z wiceprezydentem JD Vancem i specjalnym wysłannikiem Steve'em Witkoffem. Kiedy Joanna Coles z The Daily Beast zapytała Wolffa, dlaczego Republikanie kapitulują, autor wyjaśnił to szczegółowo.
„Cóż... niektórzy z nich zostaną odrzuceni w wyborach, inni — oni... nadal go potrzebują" – powiedział Wolff Coles. „Właśnie przeszliśmy przez sezon prawyborów i to było zagrożenie dla każdego. Mam na myśli... Republikanie — a teraz mówimy o Republikanach — mają do czynienia z bardzo specyficzną ekologią Trumpa i naprawdę nie bardzo wiedzą, jak sobie z tym radzić."
Ponieważ Trump ma moc zniszczenia Republikanów, którzy mu się sprzeciwiają w prawyborach jego partii, a następnie obarczenia ich bagażem, który potencjalnie czyni ich nie do wybrania w wyborach powszechnych, znajdą się w sytuacji bez wyjścia.
„Mam na myśli... przyjmijmy, że ten facet jest szalony. Wszyscy to wiedzą. Ale to nie zmienia rzeczywistości polegającej na konieczności radzenia sobie z nim, chyba że powołasz się na 25. Poprawkę, co się nie stanie" – powiedział Wolff. „Mam na myśli, że to kolejna kwestia. Jak sobie poradzić z prezydentem, który jest szalony, bez realistycznego mechanizmu radzenia sobie z tym? Mam na myśli, że właśnie to się teraz dzieje."
Specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym i inni pracownicy medyczni również biją na alarm w związku z postrzeganym szaleństwem Trumpa. W maju dr Bandy X. Lee, psychiatra dawniej związana z Uniwersytetem Yale, wyjaśniła AlterNet, że Trump wykazuje objawy takie jak „znaczna utrata samokontroli (odhamowanie) i utkwienie w tych samych myślach lub działaniach, niemożność puszczenia ich lub przejścia dalej (perseweracja), w tym pozornie kompulsywne, maniakalnie wyglądające nocne komunikaty — np. 150 postów w mediach społecznościowych w ciągu jednej nocy — fiksacja na postrzeganych wrogach, idee prześladowcze oraz przedłużone, nieproporcjonalne ataki na konkretne osoby i instytucje" oraz „eskalująca przemoc zagrażająca stabilności narodowej i globalnej. Jako Naczelny Dowódca naszych sił zbrojnych — ponad 5000 głowic nuklearnych w lądowych silosach rakietowych, na okrętach podwodnych i bombowcach na całym świecie jest gotowych do odpalenia wyłącznie na jego rozkaz, a nikt nie ma teraz uprawnień do uchylenia jego rozkazu."
Lee wcześniej przewidywała kryzysy, które wyłonią się z publicznego stanu psychicznego Trumpa. Niespełna tydzień przed wyborami prognozowanymi na 2020 rok powiedziała temu dziennikarzowi dla Salon, że Trump wywoła powstanie, jeśli przegra z ówczesnym wiceprezydentem Joe Bidenem, ze względu na narcystyczne tendencje Trumpa.
„Podobnie jak kiedyś godziło się na uwielbienie zamiast miłości, można godzić się na strach, gdy uwielbienie wydaje się już nieosiągalne" – powiedziała wówczas Lee. „Napady wściekłości są powszechne, ponieważ ludzie nieuchronnie zawodzą oczekiwania tak potrzebującej osobowości — a w końcu każdy wpada w tę kategorię. Ale gdy nastąpi wszechogarniająca strata, jak utrata wyborów, może to wywołać szał destrukcji i panowanie terroru w zemście wobec całego narodu, który go zawiódł."


