Minęło prawie 25 lat od wybuchu protestów w całych Stanach Zjednoczonych sprzeciwiających się wojnie w Iraku. Pomimo zaciekłego sprzeciwu i największych protestów globalnych w historii, jak powiedziało BBC, niedawny protest „No Kings" zbliża się do tych liczb.
Pisząc dla iPaper, redaktor naczelny The Independent, Simon Kelner, stwierdził, że prezydent Donald Trump nieumyślnie zainspirował miliony ludzi do sprzeciwu wobec jego rządu.
„Reprezentowali oni uznanie, że niektóre rzeczy, w które Amerykanie wierzyli najgłębiej – prymat ich Konstytucji, zaufanie do ich systemu jako latarni demokracji oraz podstawowa przyzwoitość i uczciwość ich polityki – są degradowane przez prezydenturę Trumpa i że nadszedł czas, aby miliony ludzi wyszły na ulice" – napisał Kelner.
W przeciwieństwie do innych momentów, które celują w konkretne kwestie, „No Kings" jest rodzajem wszechobejmującej kampanii, która jest „zasadniczo koalicją antyrządową; ten ruch ma bardziej europejski charakter" – powiedział.
Podczas gdy w 2020 roku miały miejsce protesty „Black Lives Matter", a w latach 60. marsze praw obywatelskich, Kelner zauważył, że ten rok „wyznacza pewien przełom" z masowymi demonstracjami, które stały się „nową rzeczywistością". Tymczasem społeczeństwo „nie ufa już systemowi, by bronił ich przed dzikim nadużyciem władzy przez nieuczciwego prezydenta USA".
Ironicznie, powiedział, może być tak, że największym dziedzictwem Trumpa jest to, że „zradykalizował swój naród". Jest to szczególnie ironiczne, biorąc pod uwagę, że cały ruch MAGA rozpoczął się jako ruch antyestablishmentowy.
Kelner zauważył, że historia mówi światu, że marsze nie zmieniają reżimów ani nie zmuszają przywódców politycznych do przemyślenia polityki. Trump wyśmiewał protest „No Kings" i nazwał uczestników wieców „stuknięci". Wiece były „bardzo małe, bardzo nieskuteczne" – twierdził Trump. Ale liczba uczestników wynosiła od 8 do 9 milionów ludzi, jak podały doniesienia.
Erica Chenoweth, profesor w Harvard Kennedy School, badała ruchy protestacyjne po 1900 roku, aby określić, które były najbardziej skuteczne. To, co odkryła, nazywa „zasadą 3,5 procenta".
„Protesty pokojowe mają dwukrotnie większe szanse powodzenia niż konflikty zbrojne – a te, które angażują próg 3,5 procenta populacji, nigdy nie zawiodły w doprowadzeniu do zmian" – stwierdziła w swoim raporcie. Aby tłum „No Kings" osiągnął to, muszą zgromadzić około 12 milionów ludzi na następnym marszu. Przyćmiłoby to protesty przeciwko wojnie w Iraku.
Mimo że niedawne wiece nie osiągnęły progu 3,5 procenta, Kelner wezwał Świat Trumpa, aby nie lekceważył ich znaczenia.
„Chociaż może się wydawać, że jest to niezorganizowany ruch bez przywódcy, próg został przekroczony dla narodu amerykańskiego. Gotowość tej administracji do lekceważenia orzeczeń sądowych profanuje zarówno ducha, jak i literę tego najświętszego sakramentu – Konstytucji Stanów Zjednoczonych – i dla z natury uprzejmych i uległych ludzi, a przede wszystkim dla narodu zjednoczonego tylko pod tą konstytucją, opór wydaje się być jedyną opcją" – powiedział Kelner.
„Nie popełniaj błędu" – zakończył Kelner, jest teraz wielu, wielu Amerykanów, którzy postrzegają administrację Trumpa jako wyzwanie dla 250-letniego stylu życia. „Czy jesteśmy świadkami Amerykańskiej Wiosny? To nie jest takie głupie pytanie".